a5c19964ae82e0426bbdb1412a954a3a
Poniedziałek, 1 maja 2017
Imieniny: Józefa, Jeremiego, Lubomira

szybkajazda.pl - portal lifestylowy/Twój portal lifestylowy

RSSStrona startowa
Dodaj jako startową

UWAGA! Strona zawiera treści o tematyce erotycznej,
przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich.
Jeżeli nie ukończyłeś jeszcze 18 lat, kliknij "Rezygnuję" i opuść to miejsce. Klikając "Wchodzę" oświadczasz, że jesteś osobą pełnoletnią i chcesz oglądać treści erotyczne z własnej, nieprzymuszonej woli.

Warriors znowu budują imponujący bilans

2017-02-02
Warriors znowu budują imponujący bilans

Uczestnicy ostatniego finału NBA musieli uznać wyższość Cleveland Cavaliers, lecz dumę w trakcie sezonu zasadniczego może na pewno wywoływać niezwykłe osiągnięcie kalifornijskiej drużyny.

Warriors zakończyli sezon zasadniczy (2015/16) z niesamowitym bilansem spotkań 73-9, tym samym bijąc poprzedni rekord 72-10 ustalony przez Chicago Bulls (1995/96). W składzie Byków grał wówczas Michael Jordan, a także Steve Kerr, obecny trener Warriors.

Kerr doprowadził Warriors do tytułu mistrzowskiego w sezonie 2014/15, lecz powtórzenie tego sukcesu okazało się zbyt trudne - w finałowym starciu lepsi okazali się Cavs, sięgając po swój pierwszy tytuł mistrzowski w historii.

Choć porażka w finale to zawsze bolesne przeżycie dla sportowca, to Warriors nie stracili przez to werwy, w dalszym ciągu będąc bukmacherskim faworytem do zdobycia tytułu mistrza w obecnym sezonie.

Póki co, drużyna legitymuje się najlepszym bilansem meczowym w całej lidze (41-7), będąc jedynym zespołem, który poniósł do tej pory mniej niż 10 porażek.

Najbliżej rozpędzonych Warriors są w tej chwili San Antonio Spurs (36-11) oraz walczący w Eastern Conference Cavaliers (32-14).

Skład drużyny z Oakland wzmocnił w tego lata znany z wcześniejszej gry dla Oklahoma City Thunder Kevin Durant.

Transfer wywołał spore kontrowersje, lecz skrzydłowy bardzo szybko stał się jednym z filarów Warriors, co widać było choćby w rozgrywanym w niedzielną noc wyjazdowym starciu z Portland Trail Blazers.

Ze względu na przeziębienie w szeregach Warriors zabrakło Stephena Curry'ego, MVP ubiegłego sezonu zasadniczego i lidera drużyny.

Brak rozgrywającego świetnie zrekompensował jednak Durant, zdobywając dla swojego zespołu 33 punkty. Skrzydłowy zanotował też 10 zbiórek i 6 asyst, a Warriors wygrali spotkanie wynikiem 111:113.

Wyróżnił się także partner Curry'ego, Klay Thompson, notując 27 punktów. Dwucyfrowy dorobek punktowy mieli także Zaza Pachulia i Andre Iguodala.

Dla Warriors było to drugie spotkanie pod rząd - poprzedniego wieczoru Warriors rozbili na swoim terenie Los Angeles Clippers, co jednak przełożyło się na większe zmęczenie w starciu z Trail Blazers.

"Graliśmy poza domem, dzień po dniu, na dodatek przez Stephena, więc jest to dla nas wspaniałe zwycięstwo. Widać było, że chłopaki szybciej się męczą, naprawdę musieli wydrzeć to zwycięstwo", ocenił występ swoich podopiecznych trener Kerr.

W połowie drugiej kwarty Warriors prowadzili różnicą 21 punktów (30:51) po rzucie za 2 punkty Duranta, lecz gospodarze stopniowo zaczęli zmniejszać straty, korzystając przy tym ze zmęczenia przyjezdnych.

Po rzucie Masona Plumlee w trzeciej kwarcie Trail Blazers doprowadzili do wyrównania (po 68), lecz nie przejęli prowadzenia - co więcej, do końca odsłony Warriors wypracowali sobie 10-punktowe prowadzenie.

Przewaga ta nie okazała się jednak wystarczająca, a końcówka spotkania upłynęła pod znakiem nerwowej walki o dominację. Warriors stale utrzymywali minimalne prowadzenie, ale pod koniec zagroził im Evan Turner.

Rzut z 3 punkty obrońcy Trail Blazers nie okazał się jednak celny, dzięki czemu Wojownicy utrzymali dwupunktową przewagę aż do syreny. Tym samym zespół wygrał swoje trzecie spotkanie pod rząd.

Po raz ostatni Warriors przegrali w lidze koszykówki NBA na wyjeździe z Miami Heat, co można jednak uznać za wypadek przy pracy i spore zaskoczenie dla typerów.

Zespół szybko zaczął ponownie odnosić zwycięstwa, a obecnie niewiele wskazuje na to, aby passa miała dobiec końca. Brak Warriors w tegorocznym pojedynku o tytuł byłby zaskoczeniem.

Autor: Paweł Kołodziej

Podziel się
ocena 0,00
Czytaj także


Dodaj komentarz
Dodaj komentarz

CAPTCHA Image

A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...

Asset4us rapport

NewsletterZapisz się na newsletter!

Newsletter